środa, 26 marca 2014

Rozdział VI 'Urodziny" [Ann]

Obudziły mnie głosy.
-Sto lat! Sto lat!-usłyszałam na uchem i obudziłam się. Przypomniałam sobie, że to już dziś.
Podniosłam się i przetarłam oczy. Nade mną stali Ron, Hermiona, Harry i Ginny. Trzymali tort z napisem "Urodziny Ann" i 14 świeczkami. Zgadza się, liczyłam, bo przy tak szybkim wyrwaniu ze snu nie byłam pewna ile mam lat.
-Dziękuję.-powiedziałam i uściskałam ich wszystkich. Zdmuchnęłam świeczki myśląc życzenie.-Jesteście wspaniali.-dziękowałam. Przypomniały mi się zeszłe urodziny, kiedy po wejściu do głównej sali spotkałam Laurę z babeczką i świeczką, życzącą mi sto lat. Łzy wzruszenia popłynęły mi po policzkach.
-Ty płaczesz?-spytała Ginny z zmartwionym głosem.
-Nie, to łzy szczęścia, jesteście wspaniali.-wstałam i razem z nimi pobiegłam na śniadanie. Myślałam, że ten dzień będzie wyjątkowy. Zanim wyszliśmy z wieży, każdy z nas wrócił, by się ubrać i wsiąść torbę z książkami.
Gdy wszyscy byli gotowi, ruszyliśmy do Wielkiej Sali. Szczęśliwa weszłam przez drzwi i gdy spojrzałam przypadkiem na stół Ślizgonów, ujrzałam coś czego nie powinnam była widzieć. Obok siebie siedzieli Laura i Draco śmiejąc się i chichocząc pod nosem. Stanęłam jak wryta, a Ron, Hermiona, Harry i Ginny odwrócili się i spojrzeli na mnie.
-Co się stało?- spytała Ginny kiedy razem z Hermioną podeszły do mnie.
-Nic-ocknęłam się i spuściłam głowę.-Chodźmy-powiedziałam i razem dogoniłyśmy chłopaków. Usiedliśmy wszyscy razem śmiejąc się i rozmawiając. Co jakiś czas spoglądałam na Laurę, ale Ona mnie nie zauważyła. W końcu przestałam patrzeć ku stołowi Ślizgonów i skupiłam się na tym, że dziś są moje urodziny i, że ten dzień MUSI być wyjątkowy.
Po śniadaniu wraz z Ronem, Harrym, Hermioną i Ginny zabraliśmy się do przygotowania przyjęcia. Zaproszeni z góry, a nie mojej inicjatywy byli WSZYSCY Gryfoni. Kiedy nadeszła pora przyjęcia wszystko było gotowe. Przygotowania nie były pracą lecz zabawą, cieszyłam się, że mam na kogoś na kim mogę polegać.
Około godziny osiemnastej wszyscy Gryfoni byli już na przyjęciu. Rozpoczęła się zabawa.
Wszyscy obdarowywali mnie życzeniami i drobnymi prezentami. Jednakże nie dostałam prezentu ani od Laury, ani od Rona, Ginny, Harry'ego i Hermiony, nie przeszkadzało mi to zależało mi tylko na tym, że byliśmy razem.
Pod koniec imprezy do wierzy wpadli Fred i George. Podeszli do nas i zaczęli mówić spiesznie.
-Ann!-zawołał Fred i trącając mnie ramieniem i odwracając w swoim kierunku.
-Tak?-odparłam zdziwiona. Chwilę potem poczułam, że ktoś złapał mnie za rękę. Odwróciłam się jeszcze bardziej zdziwiona i zobaczyłam Rona, który błyskawicznie puścił moją rękę i stojących za nim Harry'ego, Ginny i Hermionę równie zdezorientowanych jak ja. Zwróciłam się ku bliźniakom.
-Mamy dla ciebie złe wieści..-zaczął George.
-Laura nie przejdzie na urodziny bo spotyka się z Draco.-skończył Fred. Zamarłam Laura i Draco? Pomyślałam. Przecież to...
-Laura i Draco?!-krzyknęłam na bliźniaków, jakby to była ich wina. Wybiegłam z pokoju, a moje czerwona suknia ruszała się lekko. Nie biegłam zbyt szybko, bo miałam obcasy. Wiecie jak trudno biec na obcasach, czarnych obcasach i w sukience do kolan bez ramiączek? Wybiegłam na korytarz i pognałam do biblioteki. Pomiędzy regałami było mi dobrze. Jedak ciężko mi było się uspokoić. Zaszyłam się pomiędzy najdalszymi regałami. Usiadłam na podłodze i schowałam twarz w kolanach. Trwałam tak krótka chwilę, kiedy nagle poczułam, że ktoś się na mnie patrzy. Mocniej wtuliłam głowę w kolana. Osoba usiadła obok mnie i objęła mnie ramieniem. Podniosłam głowę i zobaczyłam Rona. Rudowłosy siedział obok i obejmował mnie ramieniem. Położyłam głowę na jego ramieniu. Siedzieliśmy tak chwilę, aż pomiędzy regałami wpadli Harry i Ginny. Hermiona zajęła się tym, aby wszyscy wiedzieli, że impreza się skończyła, ponieważ solenizantka źle się poczuła.
-Ann, wszystko w porządku?-zapytała Ginny podchodząc do mnie i obejmując ramieniem. Wypędziła gestem Rona, a ten podszedł do Harry'ego i oboje oddalili się za sąsiedni regał. Udało mi się usłyszeć część ich rozmowy.
-Co jej się stało?-spytał Rona Harry.
-Nic mi nie powiedziała, tylko oparła się o mnie.-odparł Ron, była to przecież prawda.
-Czemu na nas nie zaczekałeś?-dopytywał się Harry.
-Nie wiem, po prostu pobiegłam szybciej. Daj mi spokój!-wrzasnął Ron i pobiegł do swojego dormitorium.
-Ann, chodź-wyrwała mnie z zamyślenia Ginny.
-Tak, już idę-powiedziałam wstając. Otarłam łzy i we dwie pobiegłyśmy do dormitorium. Gdy weszłam już przebrana w piżamę do pokoju, na łóżku siedziała Hermiona i mówiła pod nosem.
-Ron i Ja....-powtarzała w kółko tym podobne zdania. Kiedy zorientowała się, że stoję w drzwiach zamilkła.
-Nie bój się-powiedziałam i rzuciłam się na łóżko.
-Czego miałabym się bać?-udawała, że nic niezrozumiała.
-O Rona.-wyjaśniłam.-Myślę, że coś do ciebie czuje.-powiedziałam, ale w głębi serca nie wierzyłam własnym słowom. Zależało mi na Nim, ale nie chciałam tracić przyjaciółki.
-Naprawdę tak myślisz?-rzekła panna Granger i uśmiechnęła się szeroko, a na jej policzkach wkradł się rumieniec.
-Tak-powiedziałam od niechcenia i poszłam spać.
Następnego ranka wstałam o czwartej. Ubrałam się i zeszłam na dół. Wzięłam wszystkie książki do eliksirów, bo na dole czekał Ron. Razem poszliśmy do biblioteki, by popracować nad naszym projektem.
Kiedy już od dobrej godziny pracowaliśmy, spytałam go nagle.
-Ron...-zaczęłam niepewnie.
-Tak?-spytał podnosząc się z nad książek. Światło padało na jego rude włosy i piegowata twarz. Patrzył na mnie swoimi cudownymi oczami. Poczułam, że się rumienię.
-Chciałam spytać, czy znalazłeś datę powstania naszego eliksiru.-palnęłam.
-Nie, jeszcze nie-odparł i wsadził nos z powrotem w książkę.



***

Przepraszam, że tak krótko, ale nie mogłam sklejać wszystkiego pod jednym tytułem. 
Pozdrawiam Limonka ^.^

1 komentarz:

  1. Notka wcale nie krótka (jak na standardy bloga xd). Taka trochu smutna i tajemnicza (?), bo nawet ja rzuciłabym wszystko i biegła na imprezę urodzinową mojej przyjaciółki... Ale podoba mi się, bo ja lubię intrygi :p Weny życzę i pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń