-Kupiłam prezent-rzekłam, gdy cisza przedłużała się dłużej niż powinna.
-Ja też-podniósł małą paczkę starannie opakowaną. Westchnęłam ciężko. Coś się stało, ale co? Co zniszczyło to, co było takie piękne? Odpowiedź wysunęła się zza pleców rudzielca, a na imię jej było Lavender Brown. W jednej chwili wszystkie piękne wspomnienia, listy czytane przed snem i tulone do poduszki, rozmowy, nauka, a nawet jedzenie czekolady, znikło. Jej osoba roztrzaskała je w pył nie do sklejenia.
-Ty draniu!-krzyknęłam, przywaliłam mu w piegowatą twarz, która kilka chwil wcześniej dawała mi tyle szczęścia i radości. Odwróciłam się powoli, a Lav podbiegła do piegusa (Takie pyszne ciastka. Omnomnom! Ja chce pieguska ~Limonka)
-Ron, Aniołku bolało jak spadłeś z nieba?-gładziła jego cudown… niecudowną twarz, mierzwiła płomienne włosy, a ja nie wytrzymawszy, odwróciłam się i w akcie desperacji wypaliłam, a moje słowa były skierowane wprost ku kre…pannie Brown.
-Bo patrząc na twoją gębę, to musiałaś ostro zaryć o ziemie-rzekłam, obróciłam się na pięcie i puki nie znikłam im z oczu szłam z zadartą w górę głową i myślałam, by nie płakać. Jednak, gdy tylko dotarłam do najbliższego zakrętu, moje oczy zmieniły się w prysznic, powódź czy jak kto woli (FONTANNA! ~Nyrim).
Zrozpaczona usiadłam na schodkach i ukrywszy twarz w dłoniach zalewałam ulicę. Co chwile mijali mnie różni czarodzieje i czarownie, ale nikt nie zwracał uwagi na małą płaczącą dziewczynkę, która wyglądała raczej na dziecko zgubione przez rodziców przez nieuwagę w sklepie z zabawkami niż na załamaną nastolatkę. Płakałam długo, trudno zliczyć ile, nie potrafiłam już nawet liczyć łez, minut, sekund czy chociażby godzin udręki. Dość, że ściemniało, gdy natknęła się na mnie dziewczyna, na której widok jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa, jeśli szczęściem można nazwać roztrzęsienie po utracie kogoś… takiego.
-Ann? Co tu robisz?-spytała Hermiona Granger. Podniosłam wzrok, pewnie wyglądałam żałośnie, zapłakana z tęsknoty za kimś kto nie pierwszy raz zniszczył mi serduszko (Ooooo ;( ~ Lime).
-Płaczę-odpowiedziałam jak małe dziecko i na nowo ruszyłam z trybem fontanna (Mówiłam xD ~Nyrim).
-Zabiorę cię do siebie. Powiesz mamie, że mnie spotkałaś i zaprosiłam cię na noc-zaproponowała-Albo lepiej ja to zrobię-rzekła, gdy oceniła mój stan.
Hermiona zabrała mnie do siebie, przemycając do pokoju, a następnie posadziwszy mnie na łóżku przyniosła gorącą czekoladę.
-No, a teraz mów, co się stało?-podała mi czekoladę.
-Nic, to tylko…-biłam się z myślami, bo wcale nie miałam ochoty o tym rozmawiać, ale Granger nie dawała za wygraną. Pytała o wszystko, choć i tak wiedziała o wszystkim. Wiedziała, o co poszło, czemu płakałam, a nawet co robiłam na Pokątnej.
-Nie mam siły dłużej nie odpowiadać na twoje pytania-wydusiłam wreszcie, gdy ta spytała mnie "Czy Ron całował się z Lavender podczas, gdy zaprosił Ciebie na spotkanie?". Pokiwałam bezradnie głową.
-Ja go po prostu!!!-Zaczęła krzyczeć, ale nagle jej głos przeszedł w niebezpieczny ton, jakby nic się nie stało. Wzięła głęboki oddech i oznajmiła.-Napiszę do jego matki z prośbą o wychowanie-oznajmiła i wyszła z pokoju zostawiając mnie w osłupieniu. Dopiero po kilkunastu minutach doszło do mnie, co powiedziała przed wyjściem brunetka. Wstałam i wybiegłam z pokoju jakby mnie ktoś wystrzelił z armaty. Znalazłam ją przy oknie balkonu, jak tłumaczyła sowie, gdzie ma polecieć.
-Nie! Hermiona! Nie!-ale było już za późno. Sowa poleciała nim zdążyłam ją schwytać.
-Co jest Ann?-spytała zdziwiona. Sekundę później biegłam jakbym brała udział w maratonie (Biegu, biegu~ x3 ~Nyrim).
-Ten list, nie…-łapałam oddech. Bieganie po całym domostwie Państwa Grangerów było bardziej męczące niż myślałam.
-Co z nim? Wysłałam go do Rona, aby nie liczył na miłe powitanie.-odetchnęłam z ulgą, ale i tak nie mam stuprocentowej pewności, kto miał być jego adresatem, ani co ma przekazać. Innymi słowy, zawsze mogło być gorzej, nie?
*
Oto taki kolejny rozdział.
Przepraszam, że tak późno, ale mój komputer odmówił posłuszeństwa.
Notka z dedykacją dla mojej przyjaciółki, Ani, która kilka dni temu obchodziła urodziny.
Liczę, że jej się spodoba.
Buziaki dla wszystkich
Limonka ^.^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz