Wszystko
co się działo do tej pory, działo się na czwartym roku Hogwartu.
Razem z Nyrim postanowiłyśmy, że tak będzie lepiej. A więc,
wszystko dzieje się podczas "Czary ognia" ^.^
Wraz
z rudzielcem zdążyliśmy przeczytać wszystkie książki od
Hermiony, zjeść większość cukierków i skończyć projekt.
Tak
skończyły się święta. Harry, Ginny, Hermiona i cały Hogwart
wrócili na miejsce. Harry, Ginny i Hermiona zobaczyli, że coś się
zmieniło się pomiędzy mną, a Ronem. Byli tym zaskoczeni, ale nic
nie mówili.
Był
stosunkowo piękny dzień stycznia. Pierwsi byli Harry i Hermiona z
eliksirem tojadowym, ale moje myśli były tak rozbiegane, że
zapamiętałam jedynie nazwę eliksiru. Ron równie pogrążony w
myślach siedział obok mnie. Nie wiem o czym myślał, ale ja
myślałam o tym, że te święta były cudowne. Do rzeczywistości
przywołał nas profesor Snape.
-Dobrze
Potter, Granger proszę usiąść. Na następnej lekcji prezentują
Laura i Draco, a za tydzień pora na Weasley'a i Smith. Spakujcie
się.-powiedział, a wszyscy w ciągu pięciu sekund wybiegliśmy z
sali.
-Ron!-krzyknęłam
za odchodzącym rudzielcem.-Poczekaj! Odwrócił się i spojrzał na
mnie z góry, był wyższy i w tym miał przewagę.
-Co
się stało?-spytał.
-Chciałam...się
zapytać kiedy możemy jeszcze raz przećwiczyć naszą
lekcję.-wyjaśniłam nieśmiało.
-Nie
ma sprawy-powiedział i pochyliwszy się nade mną i pocałował w
policzek. Serce mi zabiło mocniej. Poszliśmy razem za rękę ku
dormitorium.
W
dormitorium usiedliśmy na jego łóżku i zatopiliśmy się nowej
lekturze. Czytaliśmy kilka godzin, a następnie do dormitorium
wpadła Hermiona. Jednakże, pogrążeni w lekturze nie ruszyliśmy
się, ponieważ właśnie miało dojść do pocałunku (w książce). Gdybyśmy
mieli coś do jedzenia pochłanialibyśmy je równie szybko jak
książkę, ale nasze cukierki skończyły się podczas świąt.
-Co
tu robicie?!-wrzasnęła Gryfonka nad naszymi głowami.
Podskoczyliśmy i dopiero teraz ją zobaczyliśmy.
-Hermiona,
co ty tu robisz?!-wrzasnął Ron.-A jakbym się przebierał?! Nie
pomyślałaś?!-krzyczał.
-Przebierał
byś się przy niej-wskazała na mnie.
-Nie,
ale pomyśl na przyszłość, że się puka!-wrzasnął, a Hermionie
oczy zalały się łzami, wybiegła z pomieszczenia.
-Ron-spojrzałam
na niego i wybiegłam za nią.
-Ann,
przepraszam-na dźwięk tych słów zatrzymałam się w drzwiach. Ron
podszedł do mnie i dotknął mojej ręki. Serce mi zabiło. Wróciłam i razem skończyliśmy książkę. Pod koniec kolejnej, wszedł Harry
i spostrzegłszy nas na łóżku czytających książkę...
-Bu!-powiedział
nad naszymi głowami, ale my nie ruszyliśmy się. Ron tylko szepnął
i spytał, czy czarnowłosy ma ciasteczka, a kiedy je otrzymał łożył mi jedno do buzi, a ja zjadłam je czytając książkę.
Było czekoladowe ^.^
Następnego
dnia była nasza prezentacja. Eliksiry są zbyt nudne, aby je
opisywać, grunt, że dostaliśmy dobre oceny i o dziwo zaskoczyliśmy
Snape'a.
Każdego
dnia czytaliśmy razem książki Hermiony, w końcu zaczęliśmy
czytać podręczniki. Harry, Ginny, a zwłaszcza Hermiona dziwili
się temu. Wszyscy Gryfoni patrzyli na nas, a na mnie z góry jak na Prawie Bezgłowego Nicka, gdy
razem kroczyliśmy po korytarzu. Ron czasem nosił mi książki.
Siedzieliśmy i chodziliśmy razem wszędzie. Chyba się w nim
zakochałam. Mam nadzieję, że się nie rozczaruję.
***
Przepraszam,
że tak krótko. Mam nadzieję, że się spodoba. Z góry albo dołu
przepraszam za WSZYSTKIE błędy ortograficzne, interpunkcyjne i
językowe i wiele innych. Życzę powodzenia w czytaniu i pisaniu ^.^
Rzeczywiście, lepiej, że przeniosłyście akcję na czwarty rok ( Czara Ognia to moja ulubiona część ^.^ ), takie romanse to dwunastolatkom nie przystoją XD Błędów nie zauważyłam, a rozdział mega uroczy, choć mało w nim akcji. Weny życzę i czekam na więcej.
OdpowiedzUsuńPS Ron czyta książki... 0.0