Następny dzień był zaprawdę ciekawy. Szłam sobie korytarzem i spostrzegłam grupę gadających (trafniejszym określeniem byłoby, plotkujących) Ślizgonów. Podeszłam do nich i przywitałam się. Przy tym zobaczyłam, że Pansy Parkinson również cicho "wymienia informacje". Szczerze mówiąc, nic do niej nie mam, ale ona strasznie mi zazdrości tego, że na eliksirach jestem w parze z Malfoy'em. Nie rozumiem, jak można zazdrościć czegoś takiego...
Pansy przerwała rozmowę i spojrzała na mnie, jakby mnie zabić chciała. Pfff... Już się uodporniłam na takie spojrzenia. Odpowiedziałam równie wojowniczym wzrokiem.
- Przyjaźnisz się z Gryfonką Ann? - Tym pytaniem bardzo mnie zaskoczyła. Co niby Ann ma do mojej osoby i tego, że jestem w parze z Malfoy'em? Najwyraźniej moje myśli biegły zupełnie innym torem niż jej.
- Nic ci do tego - oznajmiłam lodowatym tonem. Uśmiechnęła się kpiąco. Coś za dużo ludzi się tak na mnie patrzy...
- Podobno chodzi z Weasley'em - powiedziała z taką radością, jakby to zwiastowało moją śmierć. Zbyt oszołomiona, by powiedzieć coś innego, zapytałam:
- Z którym? - Krótkie pytanie, które przyszło mi do głowy, gdy pomyślałam o moich bliźniakach kochanych.
- A cooo? Martwiłaś się o nas? - usłyszałam głosy dwóch braci. Odwróciłam się i zobaczyłam ich twarze, niebezpiecznie blisko mojej (żeby tak się stało, musieli się dość bardzo pochylić...).
- Wcale nie! - naburmuszyłam się, a oni wyprostowali się.
- Idziemy? - zapytał Fred, bo Pansy nadal się w nas wpatrywała. Pokiwałam głową i odeszliśmy. Potem nie wytrzymałam.
- Jak to z Ronem? - domyśliłam się, że raczej z Persy'm nie chodzi. Obaj uśmiechnęli się.
- Nic nie jest jeszcze wiadome, - zaczął George - ale najprawdopodobniej doszło do pocałunku.
Krzyknęłam cicho zaskoczona. Jak Ann mogła mi zrobić coś takiego?! Że z tym Łajzą-Ronem chodzić? To nie do pomyślenia.
W sumie, nie zauważyłam kiedy doszliśmy do wejścia do pokoju wspólnego Ślizgonów. Zarzuciłam ręce na szyje moich kochanych braci (znowu musieli się pochylić!).
- To do zobaczenia! - krzyknęłam wchodząc już do środka.
Jakby nie mogło być inaczej, spotkałam tam Malfoy'a. Niby dobrze, bo może zabierzemy się za ten projekt, ale mógł być tam ktoś jeszcze. Tak. Malfoy siedział zupełnie sam w pokoju wspólnym. Pech? A co innego?
Niewiele myśląc usiadłam obok niego (nie na jednym fotelu, oczywiście!). Podniósł na mnie wzrok znad książki. Nie był to ani wzrok wrogi, ani przyjazny. Po chwili wrócił do lektury. Zerknęłam na książkę, którą czytał. Może to eliksiry? Gdzie tam! Jakiś horror. Ciekawie zajrzałam mu przez ramię. Jestem osobą, która wbrew pozorom, lubi horrory. Nawet bardzo.
Przez następne około pół godziny, czytaliśmy razem. Zastanawiało mnie trochę, dlaczego nadal nikogo nie ma. Ale tylko trochę, bo książka była naprawdę ciekawa. Siedzieliśmy sobie w ciszy. Było mi nawet całkiem miło.
Ale przyszedł dość straszny moment (byliśmy przy końcu powieści). Nagle, nie wiadomo skąd, po moich policzkach popłynęły łzy. Niby jestem buntownicza, ale nic tak mnie nie wzrusza jak książki. Draco spojrzał na mnie. Chyba usłyszał mój cichy szloch. Spodziewałam się jakiejś kpiny albo czegoś podobnego, ale on najzwyczajniej na świecie mnie objął. Najpierw chciałam się wyrwać, ale potem stwierdziłam, że nie ma sensu pozbawiać się takiej ochrony (nie zapominajmy, że w tym horrorze nadal atakowały potwory i inne paskudztwa). Z resztą, było mi jeszcze milej niż wcześniej. Otarłam łzy.
Wtem do pokoju wspólnego wpadli Crabbe i Goyle. Na całe szczęście, Malfoy zdążył zabrać swoją rękę z moich ramion. Niczego nie zauważyli.
Z szybkością o jaką nikt mnie raczej nie podejrzewa, poderwałam się z fotela i pobiegłam do dormitorium.
~~~~~~~~~~
Macie waszą "reakcję". xD Jakoś za wiele nie mam do powiedzenia... ^^' Mogę tylko prosić o wyrozumiałość... :3 Mam nadzieję, że się podobało i zapraszam do komentowania! :D
Ta notka jest zajefajna. Laura i Draco, Laura i Draco. To było wiadome, ale i tak Laura i Draco, Laura i Draco ^.^.
OdpowiedzUsuńŻyczę duuuuuuuuużo weny.
Ja też przeczuwałam, że Laura i Draco :> A Crabbe i Goyle niedobrzy, źli i w ogóle przerwali taką śliczną scenę ;____;. Ja kcem więcej takich cudeniek <3
OdpowiedzUsuń