wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział IX "Czekolada" [Ann]

-Ja i Ron parą?!-wrzasnęłam, gdy Fred i George zanosili się ze śmiechu.
-Tak. Hahaha-śmiał się George.
-Taka piękna para. Hahahaha-Fred zwijał się ze śmiechu, a ja byłam czerwona ze wściekłości. Ron stanął obok mnie i razem patrzyliśmy na bliźniaków z taką wściekłością, że nasze twarze jeszcze bardziej rozbawiały bliźniaków.
-Spadajcie stąd, mami synki!!-wrzasnęłam i wybiegłam z pokoju wspólnego. Wpadłam do dormitorium i zalałam się łzami. Po chwili podniosłam oczy, a w drzwiach stały Ginny i Hermiona.
Obudziłam się z głośnym krzykiem. Nade mną stali profesor McGonagall, Harry, Ron, Ginny i Hermiona.
-Dziecko, co się stało?-spytała Minerwa.
-Nic..-spojrzałam na Rona.-To był tylko koszmar- wszyscy wyszli zostawiając mnie i Hermionę w spokoju, w naszym dormitorium.
-Co ci się śniło?-spytała Hermiona, gdy ogólna "wycieczka" się rozeszła.
-Nic-podniosłam głowę i smętnie spojrzałam na przyjaciółkę. Nale wszystko wróciło. Cały śmiech bliźniaków, rozchichotane Ginny i Hermiona, koszmar.
-Jesteś pewna?-zawróciła mnie z czarnych myśli.
-Tak-postanowiłam się wziąć w garść.-Chodźmy na śniadanie.-powiedziałam wstając i ubierając się.
Gdy wkroczyłyśmy do Wielkiej Sali, Harry, Ron i Ginny już tam siedzieli. Pomachali nam, a my odwzajemniłyśmy ten gest. Usiadłyśmy obok nich. Spojrzałam przez ramię na stół Ślizgonów. Moje spojrzenie mierzyło wzrokiem wszystkich po kolei. Nareszcie znalazłam ją. Laura Cross siedziała obok Dracona Malfoy'a.
-Wredne typy-usłyszałam głos rudowłosej dziewczyny. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, gdzie jestem.
Uśmiechnęłam się do wszystkich życząc "smacznego". Gdy moje spojrzenie spotykało się z Ronaldem Weasley'em, zarumieniłam się delikatnie, uśmiechnęłam i dalej błądziłam po sali wzrokiem zajadając się jajecznicą.
Była sobota. Wraz z rudzielcem postanowiliśmy pójść do biblioteki w "nasz" zakątek i poczytać książkę pierwszą nawiniętą pod rękę.
Pierwszą książką był podręcznik do transmutacji. Wzruszywszy ramionami zatopiliśmy się w lekturze. Powoli przewracaliśmy kartki, czytaliśmy książkę dokładnie, ale nie ze względu na jej treść. Bardzo lubię transmutacje, ale bez przesady. Zwracaliśmy uwagę na wszystko siedząc w naszym "zakazanym" regale. Opierałam się o niego, w swoich włosach czułam jego miarowy oddech, czułam jego puls w ręce, gdy oboje przewracaliśmy kartki. Dobrze się tak siedziało, czytając każde słowo po dwa razy.
Niestety, po około dwóch godzinach błogiej sielanki pojawiła się Hermiona. Jakieś deja vu? Czemu ona zawsze przychodzi wcześniej niż powinna?
-Co się tu dzieje?!-zagrzmiała, a jej zwykle orzechowe oczy rozżarzyły się czerwienią.
-My....-zaczął Ron i oboje pospiesznie wstaliśmy.
-Tylko uczyliśmy się transmutacji-powiedziałam stanowczo stając przed dziewczyną. Zmierzyłyśmy się wzrokiem.
-Aaaa...-odparła widząc podręcznik w ręce rudowłosego.
-Chcesz się pouczyć z nami?-wypaliłam, sama nie wiem czemu.
-Nie-powiedziała rozchmurzając się-Uczę się już z Ginny i Harry'm.-odparła i pobiegła w jakimś kierunku.
Odwróciłam głowę i spojrzałam w jego niebieskie oczy. Uśmiechnęliśmy się i z powrotem spoczęłam na jego kolanach.
Ronald długa ręką sięgnął do najbliższej półki i podał mi pierwszą lepszą książkę. Spojrzałam na niego, a chłopak jeszcze raz sięgnął na regał i podał mi tabliczkę białej czekolady.
Uśmiechnęłam się. Siedziałam na jego kolanach z głową opartą o jego ramię, objęta przez przystojnego rudzielca, czytając książkę o nieznanym tytule i jedząc czekoladę.
Tak nas zastali, po raz drugi Harry i Ginny, którzy idąc za rękę śmiali się i wyglądali na zakochanych próbujący się schować w jakimś ciemnym kącie (dam, dam, dam, DAM, taka straszna muzyka ^.^). Gdy wpadli do naszego "zakazanego" regału i zaczęli się miziać na oczach Rona. Chłopak nie wytrzymał i wstał. Stanął za nimi i powiedział:
-Bu!
Poderwali się i zaczęli się tłumaczyć. Zauważyłam, że z niewinnej "rozmowy" zaraz miało przejść do rękoczynów, więc nie wiedząc co robię skoczyłam do rudzielca i pocałowałam go (dam, dam, dam, DAM, znowu ta muzyka).
Harry i Ginny oniemieli z wrażenia. Po chwili "odessaliśmy" się od siebie i spojrzeliśmy na  na zdziwionych Gryfonów.
-Co?-powiedzieliśmy zabierając naszą książkę i czekoladę. Poszliśmy za rękę do jego dormitorium, aby skończyć...

***

Przepraszam, że rozdział krótki, ale cóż. Liczę na pozytywne komentarze i ciekawe sugestie.

2 komentarze:

  1. Pierwsze pytanie jakie mi się nasunęło po lekturze (sorki, muszę je zadać...) - skończyć czekoladę, książkę, czy to co zaczęli? Hę ^^? Mi się podobało, a co do sugestii... jak dla mnie to wszystko trochę za szybko i za prosto się dzieje... Może jakiś zwrot akcji (np. Hermiona coś wreszcie powie na te jawne romanse? hmm? ). Jednak całe opowiadanie BARDZO mi się podoba i ma olbrzymi potencjał. Pozdrawiam i weny życzę :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. A co do pytania hmm....
      Nie wiem w ogólnym zamyśle chodziło o to, abyś sama pomyślała, ale jak tak prosisz to ci powiem, że sama nie wiem raczej o książkę, bo jak już pochłaniali wszystkie to czemu, by mi 'pożreć" i tej.
      Dziękuję za szczere "poszanowanie", ale ja to nic w porównaniu do innych. Powodzenia na testach.
      Pozdrawiam Limonka :*

      Usuń