-Tak-odparła niepewnie.-A po co ci? Przeczytałaś już tę, którą ci dałam na święta?-spytała patrząc na mnie.
-Tak.-zaczęłam z zapałem.- I muszę przyznać, że była wspaniała-podekscytowałam się.
-Cieszę się, że ci się podobała-rzekła, a na jej poprzednio zdziwionej twarzy pojawił się promienisty uśmiech.
-O, to nie tylko moje zdanie.-zdziwiła się na te słowa.
-Tak?
-No... Ron też uważa, że jest świetna.-na dźwięk jego imienia Hermiona zadrżała. Jaka ja jestem głupia.
-To on czyta książki o czymś innym niż quidich?-zdziwiła się.
-Na to wygląda.-powiedziałam wzruszając ramionami i obie ubrawszy się pobiegłyśmy na śniadanie. Był cudowny poranek piętnastego lutego. Za oknami widziałyśmy zaśnieżone boisko do quidicza i chatkę Hagrida, z której komina unosił się dym z komina. wydawało się, że tak niedawno były święta, a tu jeszcze trochę i się rok skończy. Przerażała mnie wizja rozstania się z Ronem, Harrym, Hermioną i Ginny, ale przede wszystkim przerażało mnie rozstanie z Laurą.
-Ann-usłyszałam szepczącego Rona, który bezczelnie wciągnął mnie za kolumnę. (If you know what I mean... ~Nyrim) Na szczęście Hermiona nic nie zauważyła.
-Ron, co ty robisz?-spytałam i nagle ujrzałam te jego niebieskie oczy, rudą bezładnie ułożoną czuprynę i piegowaty nos.
-Porywam cię-odparł z prostotą. Po czym wziąwszy mnie za rękę zaciągnął do biblioteki. Skitraliśmy się w naszym regale, a on wyciągnął książkę i białą czekoladę. (Again?! O_o ~Nyrim) Padłam mu w ramiona i zabraliśmy się do czytania. Czułam się wspaniale. Jadłam białą czekoladę i czytałam fajną książkę mugoli w bibliotece z przystojnym chłopakiem o rudych włosach.
Po około czterech godzinach błogiego czytania (Czy oni nic nie muszą jeść?! Ja bym już z głodu dawno zdechła... ~Nyrim) odwróciłam się i spojrzałam w jego oczy. Ta chwila była piękna i dłużyła się. Gdy (znowu) pomiędzy regały wkroczyła Hermiona Granger.
-CO WY TU ROBICIE!?!-wrzasnęła. Ron i ja podskoczyliśmy natychmiast, on próbował ją złapać za twarz i uciszyć, ale było za późno.
Ze wszystkich krańców biblioteki przybiegli uczniowie. Znaleźli mnie (znowu) z Ronem i Hermioną w nietypowej sytuacji ("Taka sytuacja" pan Oskar W...).
-Będziesz moją dziewczyną?-szepnął Ron zanim wszyscy się zbiegli. Byłam tak zdezorientowana, że nawet nie drgnęłam.-Potakuj jak mówię, a potem chodźmy razem do mojego dormitorium.-skończył w ostatniej chwili, bo już Draco (menda) przygotowywał się do przemowy (Drakuuuś <3 ~Nyrim)
-Co jest?-zaczął, a ja poczułam jak tracę nad sobą panowanie, gdy słyszę ten głosik-Smith i Weasley są razem. Już podczas świąt grali zakochanych.-zobaczyłam jak do oczu Hermiony napływają łzy. Rozdarta pomiędzy trzymaniem się planu, a przyjaciółką stałam jak wryta.
-Tak, jesteśmy parą, a ty i Cross?-zagadnął Ron.
-Kto? Nie znam takiej? (Mend społeczna! Pewnie Laurę zdradza z Pansy... ~Nyrim)-Malfoy wydawał się zdziwiony, chciał coś ukryć tylko ciekawe co?
-Ta Ślizgonka, z którą się miziałeś podczas świąt (*Nyrim się zapowietrza*)-Ron przekraczał barierę. Wszyscy spojrzeli na Draco.
-Nie znam nikogo takiego-oświadczył i machnął na Crabbe'a i Goyle'a. Tego było za wiele to, że z Laurą byłyśmy w stanie kłótni nie zmieniało faktu, że jest moją przyjaciółką. Tyknęłam Ślizgona w ramię, a gdy tylko Draco się odwrócił przywaliłam mu w twarz (Ej! Ej! Ej! ~Nyrim) Ron widząc to zabrał mnie pod pachę (dosłownie jak worek ziemniaków albo mąki) i wywlókł z biblioteki.
Galopkiem (Patatajamy~ Nyrim) dotarł do wieży Gryfonów i posadził mnie na fotelu.
-Co ty wyrabiasz?!-wrzasnął i spojrzał na mnie.
-Co się stało?-spytali równocześnie Fred, George, Harry i Ginny podbiegając do nas.
-Ann przywaliła Draco w twarz-rzekła oniemiała Hermiona wchodząc do pokoju wspólnego.
-Serio?-spytali podnieceni.
-Tak-burknął Ron. Spojrzałam na niego i nie mogąc się oprzeć jego czuprynie pocałowałam go przy wszystkich Gryfonach. Wszystkim szczęki opadły. Hermina po chwili, gdy dotarło do niej co się stało odciągnęła nas od siebie i zaczęła wydzierać się na Rona.
-Co ty robisz!?!
-Hermiono, ja ci wytłumaczę.-ale było już zapóźnio. Hermiona wybiegła z pokoju i (chyba) spoczęła na swoim łóżku.
-Więc jesteście parą?-spytała Ginny, gdy Hermiona zapłakana oddaliła. Wzruszyłam ramionami.
-Tak-oświadczył Ron, a ja spojrzałam na niego zdziwiona. Przypomniało mi się, że mam potakiwać więc przytaknęłam głową i poszliśmy "na stronę". Ginny, Harry i bliźniacy stali w bezruchu, ale niedane nam było zobaczyć co się stanie dalej, gdyż ruszyliśmy do jego dormitorium.
-Przepraszam-powiedział, gdy zamknąwszy drzwi usiadł na łóżku.
-Za co?-spytałam zbita z tropu.
-Za to, że postawiłem cię w takiej sytuacji-oświadczył i spuścił głowę.
-Więc jesteśmy parą?
-Nie wiem, nie odpowiedziałaś.-uśmiechnął się i...
***
Oto taki krótki rozdział. Przepraszam, że taki krótki, ale cóż szykuję coś większego i nie dało się tego połączyć. Tak czy owak liczę, że się spodoba. Tylko proszę bez ciekawych teorii jeśli chodzi o "i..." to nie miałam pomysłu więc zostały magiczne trzy kropki. xD
Nyrim się dorwała do niektórych rzeczy jak sprawdzała więc są od niej dopiski. Też jej się tak wtrynię. Hahahaha *śmiech*.
Limonka ^.^
Limonka ^.^
Dopiski Nyrim genialne "Patatajamy" XD Draco mi trochę szkoda, ale w sumie za to "Nie znam takiej" mu się należało... Czekam na coś większego :D Weny życzę i pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńTakie dopiski prawdopodobnie będą już zawsze. Cieszę się z takiego entuzjazmu. Planuję coś większego co nie jest romansem, ale jest to jeszcze niepewne.
UsuńPozdrawiam Limonka ;*