piątek, 9 maja 2014

Rozdział XI "Bal" [Ann]

Ruszył dalej. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek. Pobiegłam do Ginny. Była tam teraz tylko ona. Smucił mnie brak Hermiony, ale z drugiej strony to nie była moja wina.
-Ginny!-krzyknęłam do rudowłosej dziewczyny idącej obok Luny Lovegood.
-Hej, Ann-przywitała mnie przyjaźnie.-Poznaj Lunę-uśmiechnęłam się do niskiej Puchonki.
-Cześć-powiedziała Luna.
-Hej, jestem Ann Smith-podałam jej rękę, ale ona spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem i poszła dalej. Odwróciła się później i coś krzyknęła do Ginny.
-Miła, nie?-spytała Gryfonka.
-Tak-rzekłam nieśmiało.
-Z kim idziesz na bal? Z Ronem? Jeśli tak, to cię ostrzegam, że nie potrafi tańczyć-mówiła.
-Szczerze mówiąc, nie wiem, nie zastanawiałam się. Najprawdopodobniej w ogóle nie pójdę. Pożyczę pelerynę od Harry'ego i poczekam, aż wrócą inni-wzruszyłam ramionami.
-Inni, znaczy Ron-zachichotała Gin.- Nie rozumiem, co ty widzisz w moim bracie.
-Nic!-oburzyłam się.- Jesteśmy przyjaciółmi! Bo jeśli my jesteśmy razem to ty i Harry się nienawidzicie!-wrzasnęłam i pobiegłam w inną stronę. Wpadłam do biblioteki. W drzwiach natknęłam się na Rona. Nie mogąc się opanować, przytuliłam go i zaczęłam płakać w jego szatę. Objął mnie ramieniem i dyskretnie zabrał na koniec biblioteki.
-Co się stało?-zapytał gdy przestałam płakać.
-Nic, myślę-otarłam łzy.
-O, myślisz. To niebezpieczne.-rzekł półżartem. Kocham te jego oczy, nie jesteśmy PRZYJACIÓŁMI.
-Bardzo-uśmiechnęłam się.
-Idziesz na bal?-spytał. KUR...czę... Czemu teraz wyjeżdża mi z takim pytaniem? Udałam, że nie robi to na mnie takiego wrażenia.
-Właściwie myślałam, aby pożyczyć pelerynę od Harry'ego i zaszyć się gdzieś w pokoju wspólnym lub dormitorium.-powiedziałam.
-A znajdzie się dla mnie miejsce?
-Nie chcesz iść z... Hermioną jako przyjaciele?
-Nie, poza tym ona idzie z Krumem.-oznajmił.
-Czujesz coś do niej?-to pytanie było mega głupie. Więc oczywista była jego reakcja czyli milczenie.
-A Ginny z kim idzie? Z Harry'm?-spytałam próbując złagodzić sytuację.
-Nie wiem, ale raczej nie, bo on nie chce iść z nikim, kto się nie nazywa Cho Chang.
-Ale ona idzie z Cedrikiem-wtedy przestaliśmy rozmawiać o balu, miłości, nieznanym uczuciu i o wszystkim tym podobnym.
Minęło parę dni. Mam wrażenie, że coś się zmieniło. Nie siadamy obok siebie i nie rozmawiamy.
Nadszedł dzień balu.
-Harry!-złapałam go po jednej z lekcji.
-Tak?
-Mógłbyś mi pożyczyć pelerynę niewidkę na dzisiejszy wieczór?-spytałam
-Ale czemu? Nie idziesz na bal?
-Nie.-spuściłam wzrok.
-To fajnie, bo ja też nie-uśmiechnął się i wiedziałam co się dalej stanie.
-Pożyczysz?-naciskałam.
-Tak, ale obiecaj, że pójdziesz ze mną na bal, na pierwszy taniec, a potem oboje znikniemy pod peleryną i się ulotnimy-przedstawił warunki. Byłam skłonna zrobić wszystko byle by nie musieć tam zostawać zbyt długo.
-Stoi-odpowiedziałam.
-To przyjdę po ciebie-rzekł niepewnie.
-Mam jedno pytanie-zatrzymałam go jeszcze.
-Jakie?
-Czy mam... Jakoś specjalnie wyglądać?-spytałam.
-Jak chcesz-wzruszył ramionami.-W sumie nigdy cię nie widziałem dobrowolnie w sukience.
-Ja siebie też nie-dodałam i oboje się roześmialiśmy, a następnie poszliśmy każdy w swoją stronę.
Po ciężkim dniu rozpoczęłam pracę nad wyglądem. Wzięłam prysznic, a następnie ułożyłam włosy, wybrałam i ubrałam buty oraz sukienkę. Pod koniec zrobiłam leciutki makijaż i ubrałam kolczyki. Wyszłam do pokoju wspólnego. Harry już czekał ubrany w czarny garnitur i równie czarne buty. Uśmiechnęłam się.
-Hej-przywitałam się. Przez moment wydało mi się, że przede mną stoi nie Harry, a Ron. Ruszyłam szybko głową i stanęłam przed nim. Wszyscy się gapili, bo przecież w publicznej opinii jestem dziewczyną Ronalda Weasley'a, a na bal idę z sławnym Potter'em.
-Ślicznie wyglądasz-powiedział Harry. Byłam ubrana w czerwoną sukienkę do kolan. Była niezwykle prosta. Włosy upięłam w warkocz na bok, a mój makijaż był tak profesjonalny, że obejmował pomalowane usta ochronną pomadką i... W sumie to tyle.
-Dzięki-uśmiechnęłam się. Za mną ktoś przeszedł. Złapał moją rękę i ścisnął delikatnie w bardzo charakterystyczny sposób. To był Ron. Odwróciłam głowę, ale on już szedł z Lavender Brown za rękę. Coś mnie zabolało, ale... Co mnie obchodzi z kim idzie? Przecież jesteśmy przyjaciółmi.
-Idziemy?-wyrwał mnie z zamyślenia głos Harry'ego. Złapał mnie za rękę i razem poszliśmy do cudownie przystrojonej Wielkiej Sali.
-Wow... Jak tu pięknie-powiedziałam rozglądając się. Przed nami pojawiła się Ginny z Nevilem. Pomachaliśmy do nich.
-Może zatańczymy?-spytał. Spojrzałam na niego i znowu ujrzałam Rona w bibliotece ze mną i czekoladą. Otrząsnęłam się i pokiwałam głową. Odtańczyliśmy główny taniec i nawet było fajnie, więc zostaliśmy jeszcze kilka, no dobra kilkanaście tańców tańcząc równo jak Krum i Granger, ale nikt nie mógł przebić Gin i Nevila. Niestety Ron i jego towarzyszka wyszli tuż po pierwszym, ale miałam to gdzieś, bo nie chciałam aby zniszczyło mi wieczór coś tak błahego jak Ron.

*
Bardzo, bardzo przepraszam, że nie było postów, ale postaramy się to nadrobić.
Poza tym to był taki czas z rodziną i egzaminami więc mało ludzi miało czas na czytanie bloga.
Jeszcze raz przepraszam i liczę na pozytywne komentarze.
Buziaki Limonka ;*

2 komentarze:

  1. Ach, egzaminy... Jak ja to rozumiem... A co do posta jest M*E*G*A!!! Bal jest moim ulubionym momentem w książce (oczywiście ulubionym momentem bez Snape'a xd). Fajnie, że trochę namieszałaś pomiędzy Ronem i Ann, robi się naprawdę gorąco ;) Troszkę znikąd pojawił się ten Krum i ta cała zgraja, ale mam na uwadze, że zmieniałyście trochę ramy czasowe opka. Jak już wyżej napisałam jest mega, super, zarąbczaście <3 Czekam na więcej relacji i po cichu liczę na mały romans Ann z panem Portierem XD Weny i wszystkiego co potrzebne do tworzenia takich rozdziałów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh dziękuję, już dawno nikt mnie prucz Nyrim tak nie pochwalił, a w prywatnym życiu dużo osób czyta moje wypociny. Z tym liczeniem bym uwarzała, bo może cię do matmy przekonać (jeśli jej nie lubisz). Co do Kruma to on....(ekhem..) został pominięty bo nie nawiązywał do.... Nieważne liczy się, że jest Krum, zgraja i ludzie, którzybędą czytać. Nawzajem duuuuużo weny do tworzenia ;*

      Usuń