-Jesteśmy na miejscu, a mój brat nawiedzał cię co pięć minut.
-Dzięki, że mnie obudziłaś-podziękowałam podnosząc się. Przetarłam oczy, przeciągnęłam się i wtedy wpadł Ron.
-Ann!-krzyknął, a ja gwałtownie się odwróciłam w jego stronę. Było za późno. Ginny wyrzuciła go z przedziału, a na korytarzu został porwany przez Lav.
-Czemu go wyrzuciłaś?-spytałam próbując nie podnosić głosu.
-Ann, czy to nie oczywiste?
-Nie, może chciał mi coś powiedzieć!-straciłam panowanie nad sobą.
-Tak! A co? To, że znowu jest z Brown?!-wybuchła Ginevra.
-Co?-szepnęłam. W jednej sekundzie mój zbudowany świat zawalił się. Usłyszałam gwizdek i otarłam ręką łzy.
-Przepraszam Gin... Ja... Ja nie chciałam wiedzieć.-przytuliłam ją z smętną miną.-Miłych wakacji.-szepnęłam i odeszłam.
-Tobie również!-krzyknęła za mną.
Wyszłam z pociągu i zobaczyłam moich rodziców.
-Mamo! Tato!-krzyknęłam i podbiegłam do nich.
-Ann-uśmiechnęła się mama.
Rozmawialiśmy moment na peronie, a następnie podeszli do nas państwo Cross. Niewysocy czarodzieje o czarnych i brązowych włosach. Mama Laury miała okulary identyczne jak córka. Za nimi szło małżeństwo Malfoy'ów.
-Widzieli gdzieś państwo może naszą córę?-spytała zakłopotana Elisa.
-Może naszego syna?-spytał dumnie Lucjusz.
-Nie-odparłam sucho, a zmartwieni rodzice odeszli.
Spojrzałam na rodzinę Weasley'ów, a byli tacy szczęśliwi. Spojrzenie moje i rudzielca spotkały się na jedną sekundę, ale mi się zdawało, że trwa wiecznie. Odwrócił wzrok, a do mnie podbiegła Hermiona, aby się pożegnać.
-Pa!-powiedziała rzucając mi się na szyję. -Pisz do mnie, jasne?-pokiwałam głową nadal patrząc na Weasley'a.
-Harry!-pomachałam do czarnowłosego chłopca, który dreptał smętnie za wujem. Podbiegłam do niego.
-Harry na jakiej ulicy mieszkasz?-spytałam.
-Na Privet Drive-rzekł lekko zdziwiony.
-Ja też-olśniło mnie.-Jaki numer?-dopytywałam się nim pan Vernon zabrał czarnowłosego.
-Cztery!-krzyknął.
-Ja sześć!-pomachałam. Jednakże gdy, z uśmiechem na ustach, że ja i Potter będziemy mogli porozmawiać, szłam Ron nagle wyłonił się za mną.
-Chciałem się pożegnać.-powiedział patrząc w ziemię.
-Patrz na mnie, jak do mnie przemawiasz- powiedziałam półżartem.
-Dobra, ale nie chciałam z tobą rozmawiać twarzą w twarz-podniósł głowę i teraz patrzyliśmy sobie w oczy.
-Ann, idziemy!-usłyszałam krzyk mamy.
-Musimy się pożegnać-rzekłam i pocałowałam go w usta. Pocałunek był krótki, ale za to cudowny. Z uśmiechem na ustach wróciłam do domu. Na Privet Drive 6, myślałam, że jutro porozmawiam z Potterem i napiszę do Weasley'a i Granger.
Zasnęłam.Obudziłam się u Weasley'ów. Przy oknie na parapecie siedział Ron. Wstałam i rzuciłam się mu na szyję.
-Cieszę się, że cie widzę.-powiedziałam, a z moich oczu poleciały łzy.
-Kocham cię-rzekł spokojnie.
-Co?-spojrzałam mu w oczy. Były wpatrzone we mnie.
-Kocham cię-powtórzył spokojnie rudzielec. Sparaliżowana patrzyłam jak rozmywa się przed moimi oczami. Dookoła mnie zaczęły wirować dźwięki. A były to dźwięki mojego budzika. Wstałam. Wściekła rzuciłam komórką o ścianę. Spuściłam głowę i moje zaszklone oczy. Zaczęłam płakać. Nie wiem ile płakałam nic nie wiem, nic nie pamiętam, tylko te błękitne oczy. Jak bezchmurne niebo.
Spojrzałam na zegarek na szafce nocnej. Była prawie ósma. Wstałam z łóżka, wzięłam prysznic, ubrałam się, zjadłam śniadanie i wyszłam z domu kierując się do Harry'ego.
Byliśmy umówieni, że o dziewiątej spotkamy się pod konkretną latarnią na Privet Drive.
Spojrzałam na nią, stał tam czarnowłosy prawie pietnastolatek, który, poprawiwszy sobie okulary, pomachał mi wesoło. Nie mogąc się oprzeć podbiegłam do niego i przytuliłam go. Zdziwiony chłopak, objął mnie przyjaźnie, gdy ja się rozklejałam. Spojrzałam na niego i znowu ujrzałam te oczy, błękitne i radosne. Mrugnęłam parę razy i znikły.
-Coś się stało?-spytał, gdy wracaliśmy z najbliższego sklepu z lodami waniliowo-karmelowo-czekoladowymi.
-Nie, a raczej tak. Słuchaj czy sny trzeba brać na poważnie?-spytałam niepewnie.
-Nie jestem pewien, może-wzruszył ramionami.-A czemu pytasz?-spytał i zjadł końcówkę loda.
-Tak po prostu-rzekłam i również skończyłam przepyszny deser.
*
Krótka notka, ale mam nadzieję, że się spodoba ^^
Notka nie byłaby notką, bez piosenki, która pomagała w twórczości tym razem mam dla was piosenkę "Cisza" Kamila Bednarka. Tak jakoś, a nie jestem fanką!
Do zobaczenia w kolejnych przygodach naszej Ann i Laury ;*
Ooo. Ann i Harry mogą się widywać. Napiszecie jeszcze cośkę o wakacjach dziewczyn?
OdpowiedzUsuńOczywiście ^^ A przynajmniej się postaramy :3
OdpowiedzUsuńJak mogłybyśmy nie napisać, gdy wszystko powoli nabiera barw, a kolory się wyostrzają.
OdpowiedzUsuń