środa, 17 grudnia 2014

Rozdział XX "Hogwart, ale nie ten sam" [Ann]

Obudziłam się przed świtem, jak zawsze wstałam, ubrałam się (nie weźmie prysznica, bo nie wiem czy tam jakieś są~Limonka). Zwlokłam się po schodach już z torbą postanowiłam poczekać na innych w pokoju wspólnym. Był listopad od dwóch miesięcy byłam w Hogwarcie i już chciałam wracać, za długo. Umbrig dawała wszystkim w kość, a moje relacje z Ronem uciekły. Ostatnio nasze rozmowy ograniczyły się do "Cześć" i "Harry/Hermiona/Ginny prosiła/prosił abyś podszedł/podeszła". Ron i Lavender oficjalnie byli parą, a wszystkie słowa, zdania wymienione w Norze były kłamstwem. Od razu po wejściu na peron Lav zaczęła całować rudzielca potem zaciągnęła go do pociągu i zamknęła drzwi, a zasłonki szczelnie zasłoniła. O ich obecności świadczyły: światło w przedziale i odgłosy pocałunków czy słodkich słówek. Głównie to Lav wzdychała lub mówiła. Nie chce wiedzieć co się tam wyrabiało, starczy mi to, że Brown cały czas o tym nawija w pokoju wspólnym, dormitorium wszędzie gdzie tylko się da. Mówi czego to on nie powiedział, nie zrobił, nie obiecał. Gdy się zbliża uciekam byle dalej, dlatego chodzę wiecznie nie wyspana, bo nawija do północy. Tylko Gin mnie wspiera teraz to właściwie tylko z nią rozmawiam. Harry jest zajęty Cho, a Hermiona jeśli nie wertuje książek to flirtuje z Lee Jordanem.
Zaczyna świtać. Na kominku ogień syczy cichutko i przyjemnie, zamykam oczy, aby wsłuchać się w jego brzmienie. Nagle ktoś zasłania mi oczy rękami. Czuje dłonie większe od moich, znam je bardzo dobrze, choć tak dawno nie były blisko mnie. Odwracam się w tym samym momencie, co mnie puszczają. Widzę Rona. Zrywam się na nogi, wiedziałam, że to on nigdy bym nie pomyliła tych dłoni, ale łudziłam się, że zobaczę kogoś innego. Wlepiam wzrok w podłogę, aby uniknąć jego wzroku. Wychodzę z pokoju wspólnego i biegnę po schodach to sypialni. Rzucam się na łóżko i płaczę, a za oknem wschodzi słońce.
Zmuszam się do podniesienia słysząc krzątaninę i głos blondynki.
-Ron wczoraj obiecał, że dziś będziemy się całować przez cały dzień, bo już niedługo święta, a mówiłam wam już, że zaprosił mnie do swojego domu, abyśmy mogli być razem....-jej paplanina nie miała końca, za to moja cierpliwość i owszem.
-Mówisz to codziennie, po dwadzieścia razy!-wybuchnęłam.-Nie masz o czym paplać tylko o tym jaki to on nie jest czego ci nie obiecał, czego nie zrobił...Zamknij się, albo zacznij gadać o czymś innym!!!-wydarłam się na nią, a podczas mojej przemowy, zdarzały się coraz częściej panowała cisza. Następnie jak zwykle obiekt mojego potępienia rozryczał się wybiegł z sypialni za drzwiami stał już Ron i prosił, abym podeszła, a panną RYCZĘ zajęły się jej przyjaciółki. Odepchnęłam Rona i wyszłam nie miałam ochoty na rozmowę.
-Ann-złapał mnie za ramię i pociągnął do siebie.
-Czego?!?-krzyknęłam, a on przyciągnął mnie bliżej i szykował się do pocałunku. Wyrwałam się z jego uścisku i pobiegłam przed siebie. Wpadłam Harremu w ramiona właśnie rozmawiał z Ginny. Ostatnio często to im się żaliłam więc czemu dziś miałoby być inaczej?
-Co jest?-spytała rudowłosa, gdy czarnowłosy tulił mnie do piersi.
-To co zawsze?-zadał pytanie nie wypuszczając mnie z objęć. Otarłam łzy, wzięłam głęboki oddech i odwróciłam się na pięcie zmierzając do Lavender. Potter i Weasleyówna pobiegli za mną, ale nie mogli mnie zatrzymać. Już po minucie wpadłam do pomieszczenia.
-Lavender!!!-wrzasnęłam, a ona odwróciła się w moją stronę.-Posłuchaj mnie ty...(Podła, walnięta, *******~Limonka) przestań ryczeć o to, że ktoś obrzuca cię prawdą w twarz, jeśli jeszcze raz naślesz na mnie tego swojego chłopaka za zamienię go w ropuszkę lub trwale okaleczę więc z łaski swojej przestań mnie denerwować na taką skale!!!Wyraziłam się jasno???-moja cierpliwość była teraz tylko wspomnieniem jak letni poranek w zimowy wieczór. To co stało się potem było zaskakujące i wywróciło mój świat do góry nogami i w poprzek. Hermiona podeszła objęła Lav i odezwała się do mnie:
-Nie jesteś lepsza więc daj się innym cieszyć ze szczęśliwego związku!!! Jak ci się nie spodoba to wynocha!!!
Odwróciłam się wzięłam swój kufer i wyszłam. Na szczęście zawsze jestem spakowana więc dorzuciłam piżamę i książki z szafki, wyszłam. Kierowałam się do gabinetu profesora Dumbledora. Miałam już plan na nowe życie, ale Gryffindoru w nim nie było. Wszyscy uczniowi patrzyli na mnie jak idę przez korytarze z latającym kufrem za sobą. Doszłam do gabinetu dyrektora i zapukałam.
-Proszę wejść-odparł przyjazny głos.
-Dzień dobry-powiedziałam.
-Witaj moje dziecko w czym mogę ci pomóc?-spytał. W mojej głowie to była przyjemna rozmowa, po której świat miał się zmienić. Jeszcze kilka sekund temu byłam pewna co mówić, ale teraz nic nie wiedziałam.
-Ja zabłądziłam-palnąłem i wybiegłam nie oglądając się na wołania. Biegłam, aż dotarłam do najbliższego kąta, gdzie się skuliłam i płakałam (fontanna level hard~Limonka).
Nie wiem ile to trwało, ale zdawało się, że słońce zaszło z piętnaście razy, ale już nie wzeszło. Moje życie legło w gruzach. Nie wiem czy ktokolwiek mógłby je poskładać. Gdybym była mugolem, jestem w połowie więc mogę się w połowie łudzić (Fack lodzik~Limonka), że tylko magik mógłby to naprawić. Teraz widzę, że nic nie ma sensu, i że będąc czarodziejką w połowie życie traci smak. Mój mózg myśli, a to niebezpieczne dla świata jeszcze wyduma wojnę nuklearną, albo ujawni świat magi (Nie myśl kobieto, bo będzie kaszanka, nie lubię kaszanki...to taka kiełbasa?~Limonka myśli, a to jeszcze gorsze^^). W moim rogu siedziałam...długo. Nie wiem co mam robić. Nie potrafię sobie wyobrazić dalszej przyszłości. Zawsze myślałam, że skończę Hogwart, w którym poznam przystojnego czarodzieja, a potem będę miała zwykłą pracę mugola, dzieci, które też skończą Hogwart, następnie się zestarzeję, a mój mąż będzie ze mną zawsze do końca, będzie mnie słuchał i śmiał się ze mną (Jak romantyczna idea życie~Limonka). Siedziałam sama, a czas płynął i nie miał nade mną władzy.

*
Mój doczekany 20 rozdział. Jak już mówiłam miał być wyjątkowy i wydaje mi się, że taki jest. Wydaje mi się, że napisałam więcej i mi się nie zapisało, ale już sama nie jestem pewna. Mam nadzieję, że się spodoba.
Buziaki Limonka ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz